W czerwcu 2008 roku pomoglismy wykupic 6 tybetanczyków z chinskiego wiezienia
Dzięki Waszej pomocy finansowej przekazalam 1000 USD na wykupienie sześciu tybetańskich mężczyzn, w tym dwóch mnichów z chińskiego więzienia. Dołożyliśmy te pieniądze do puli przeznaczonej na okup... w sumie potrzeba było dużo wiecej. Więźniowie zostali złapani przez chinską policję podczas demonstracji w Tybecie w marcu 2008. Wykroczeniem jakiego się dopuścili to posiadanie zdjęć Dalajlamy. W więzieniu byli torturowani, przetrzymywani w bestialskich warunkach, głodzeni. Teraz są na wolności!
Dziękuję za przekazane pieniądze!
Sierociniec tybetanski w Dharamsala, Indie,
2008-2009
Zorganizowalam zbiórkę pieniędzy na pomoc dla Tybetu. Część z nich (300 USD) wraz z zebranymi ubraniami i zabawkami przekazane zostało na sierociniec Baby home Incharge znajdujący się w Dharamsala w Indiach.Zabieram ubrania dzieciece i zabawki, zabierzemy je 12.08 do Indii
i przed zimą wyslemy dzieciom paczkę!
Dziękuję za przekazane pieniądze!
Baby Home Incharge
T.C.V. School, Dharamsala Cantt., Dist. Kangra, 176216 India,
tel. + 91 22 04 17
, mob. +91 98 168 737 49
Dzieci ze slumsów
, Indie
Podczas ostatniej podróży do Indii usiłowałam dostać się do Bhutanu. Zostałam zmuszona do czekania przez 3 dni na cud, pozwolenia, wizę itd. Trzy dni to długo, miasteczko graniczne jest małe i ohydne, ja byłam jedyną turystką. Drugiego dnia wzięłam siódemkę żebrzących dzieci na obiad, potem drugi raz... poznaliśmy się. Dzieci były bardzo grzeczne, inteligentne i strasznie głodne! Potem Bhutan otworzył przede mną swe wrota i zniknęłam na 6 dni. Wydarzenia z ostatnich paru dni osiadały we mnie po woli. Ośmieliłam się... pomyśleć o czymś wiecej... Może spróbować?
Wróciłam więc na granicę, do Pinculing, odnalazłam dzieci, i wraz z zaprzyjaźnionymi Bhutańczykiem i Hindusem pojechaliśmy do slumsów rozmawiać z ich matką. Zamiast żebrania będzie szkoła, dostaną ode mnie tyle pieniędzy ile udaje im się wyżebrać dziennie na jedzenie (2,50 PLN), opłacę wynajem pokoju z kuchnią dla całej rodziny. Matka wyraziła zgodę, pojechaliśmy do szkoły porozmawiać z dyrektorem, opłacić wpisowe, potem po książki, nowe ubrania, pierwsze buty w życiu, do fotografa, do krawca zamówic mundurki... wynająć mieszkanie, kupić materace do spania... Cała rodzina (samotna matka i pięcioro dzieci) została wyciągnięta ze slumsów, dwoje dzieci poszło do szkoły. To wszystko pod warunkiem, że nie będą więcej żebrać... Bhutańczyk obiecał pilnować przedsięwzięcia, i wydzielać pieniądze, dzwonić do szkoły itd. Jak na razie dzieci chodzą do szkoły... jak długo nie wiem... może jest dla nich nadzieja...
Dziękuję za przekazane pieniądze!